![]()
Wsłuchiwanie się w odgłosy przyrody, zachwyt nad granatowymi chmurami, pod które wzbiła się chmara gołębi, szum trzcin o świcie - większość z nas, gdy tylko może, ucieka od zgiełku miast do tych kojących i relaksujących chwil. Obcowanie z naturą może uzależnić... Przedstawiamy sylwetkę Pana Stanisława Ociepy.

Stanisław Ociepa od wielu lat cały swój wolny czas poświęca dwóm pasjom: wędkarstwu i hodowli gołębi. Efektem setek godzin spędzonych nad jeziorami i pośród ptactwa jest pokaźna ilość pucharów i statuetek, stanowiących ważny element dekoracji mieszkania.
Ale od początku…
![]() | ![]() |
| 1994 - karp 11,300 | 1998 - karp 16,000 |
Najpierw było wędkarstwo. Okazjonalne wyskoki nad jezioro i mało satysfakcjonujące połowy płotek, uklejek i karasi. Większe okazy zdarzały się rzadko. By trafić dużą rybę trzeba skoncentrować się na jednym gatunku. Wybór padł na karpie i amury. Specjalny sprzęt i przynęty, stosowane dla złowienia jak największego okazu: jak zanęta ma wielkość dwu centymetrowej piłki to płotka się nie złowi. Więc godzinami czekasz na branie upragnionej, okazałej sztuki…
Pierwszy duży karp, ważący ponad 11kg, upamiętniony na zdjęciu, trafił się w 1994 roku. Kolejne połowy zakończone podobnym sukcesem to 12,300 dwa lata później i w 1998 kolos o wadze 16kg! Po takim tryumfalnym powrocie znad jeziora wędki zostały na pewien czas odłożone do schowka.
|
| ![]() |
Ale chęć spędzania wolnego czasu na łonie natury nie pozwoliły Stanisławowi spocząć na laurach. Na strychu pojawił się pierwszy gołębnik, a w nim gruchające ptaki. By dzielić się swą nową pasją Stanisław wstąpił do Wronieckiej Sekcji Gołębi Pocztowych. Już w 2000 roku zdobył w niej tytuł mistrzowski. Kolejne lata to setki godzin spędzonych z ptakami, dziesiątki startów w zawodach, udział w wystawach. Szczegóły tych wydarzeń są zebrane w dwóch grubych zeszytach: daty i miejsca startów, numery obrączek, czasy przelotów. Liczby robią wrażenie - dystanse po 700 i więcej kilometrów pokonywanych w kilkanaście godzin!
Przeglądamy kolejne strony notatek: Apeldoorn, ponad 700km, piąte miejsce na 903 gołębi; Ostenda, 15 miejsce, start o 6:30, przylot o 17:06 – w niecałe 11 godzin 933km!
Profitów z tego nie ma, ale jaka frajda, gdy wywożę gołębie pod Gorzów, wypuszczam, wracam samochodem do domu, a one już na mnie czekają…!
![]() | ![]() |
| Odbiór pucharu z rąk burmistrza, Mirosława Wieczora | Takich chwil były dziesiątki... |
W szufladzie stos dyplomów, trzy półki gęsto zapełnione pucharami, w tym nagroda za I miejsce o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Wronki z 2007 roku. Najlepsze okazy gołębi były wystawiane między innymi w Poznaniu, Nowym Tomyślu, Opalenicy, Wronkach i Sosnowcu.
Zabawa z gołębiami dawała mi wiele radości, ale ostatnio odkurzyłem wędki, bo ciągnie mnie znów nad wodę. Coś mi się zdaje, że w Jeziorze Pożarowskim czeka na mnie 20 kilogramowy karp…

Obiecałem kiedyś rodzinie, że na jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego rodziców dostarczę świeżutką rybę. Przygotowałem łowisko i zasadziłem się. Pierwszych kilka wieczorów bez brania trochę mnie zdziwiło. Kolejne wyprawy, godziny opędzania się od komarów i nic. Uroczystość się zbliża, a ja bez ryby. Już zacząłem dzwonić do kolegów na łowiska, by zarezerwować ładną sztukę – nie mają. Więc znów zbieram sprzęt i nad jezioro. I jest! Po trzech tygodniach wpatrywania się w spławik wyciągnąłem 10-kilogramowego amura. Kamień z serca – obietnica spełniona!
W takim razie życzymy udanego połowu.
Copyrights 2014 by Przedsiębiorstwo Komunalne Wronki.
Projekt i realizacja - trol intermedia